Wstęp – historyjka
Wyobraź sobie taką sytuację:
Masz idealny plan treningowy…
Trenujesz odpowiednio ciężko…
Spędzasz błogie 8 godzin dziennie w objęciach Morfeusza…
A mimo to… efekty nie przychodzą. Dlaczego? Bo nie trzymasz michy.
Dlaczego to taki problem?
Jeśli chcesz budować mięśnie, musisz:
- być w umiarkowanym surplusie energetycznym – czyli jeść więcej kalorii, niż spalasz,
- dostarczać odpowiednią ilość białka – od 1,6 do 2,2 g na każdy kilogram masy ciała.
Przykład? Jeśli Twoje zapotrzebowanie to 3000 kcal, powinieneś jeść 3200-3500 kcal dziennie i pilnować białka w widełkach.
A co jeśli jesz „na oko”?
Powiedzmy, że nie chce Ci się liczyć kalorii i tak na oko jesz 2700-2900 kcal. Niby spoko, ale… w rzeczywistości jesteś w deficycie kalorycznym! A to oznacza, że zamiast budować mięśnie, jesteś na leciutkiej redukcji.
To trochę tak, jakbyś włożył mnóstwo pracy, a potem wyrzucił jej efekty do kosza.
Jak to naprawić?
Jeśli serio zależy Ci na mięśniach, to:
- Pilnuj ciężkiego treningu.
- Dbaj o regenerację.
- Wprowadź nadwyżkę kaloryczną od 200 do 500 kcal dziennie.
- Jedz od 1,6 do 2,2 g białka na kg masy ciała.
Kiedy to ogarniesz, zobaczysz, jak Twoje mięśnie rosną jak na drożdżach.
Jeśli znasz kogoś, kto ciągle jest na „wiecznej redukcji” i nie rozumie, czemu nie buduje mięśni – podeślij mu ten wpis. Może wreszcie zacznie liczyć kalorie…
