Dziś luzik – opowiem Ci, jak wygląda moja dieta na co dzień. Nie ma tu żadnej filozofii, bo w sumie jem tylko trzy posiłki dziennie, a każdy z nich jest dość prosty.
Zaczynając od rana, wygląda to tak:
Po wstaniu – kawa + zielona herbata. Na redukcji dosypuję słodzik, a jak jestem na masie, to dodaję trochę cukru.
2 godziny później – śniadanie:
- Zaczynam od kanapek na chlebie żytnim lub graham, posmarowanych miękką margaryną. Na to idzie szynka drobiowa (najczęściej indycza albo z kurczaka), ser morski i mix sałat (lub czasami wrzucam same solone i pieprzone ogórki, jeśli akurat mam na nie ochotę). Po śniadaniu odpala mi się kolejna kawa i zielona herbata, a do kawy zazwyczaj jem ciastka Vitanella – te wielozbożowe, bez dodatku cukru.
Drugie śniadanie – posiłek potreningowy:
- Z reguły to coś lekkiego, na przykład płatki śniadaniowe z niską zawartością cukru (najczęściej Cheeriosy owsiane, Nesquick Alfabet albo Kangusy). Czasami zamiast płatków wybieram owsiankę, ale przez 70% dni to jednak płatki. Do tego dodaję 3-4 banany, skyr lub, jeśli potrzebuje więcej kalorii, kolejne kanapki lub orzechy.
Obiado-kolacja:
- Ostatni posiłek to już konkret: makaron, kurczak, odrobina oleju rzepakowego lub oliwy z oliwek, przyprawy do gyrosa, czosnek, pieprz i warzywa na patelnię. Zwykle robię sobie około 150-300 g warzyw (zazwyczaj trio brokuł, kalafior, marchewka, ale czasem zmieniam w zależności od tego, na co mam ochotę).
Podsumowanie
I w sumie to tyle z mojej diety. Nie ma tu żadnych rewolucji – jem praktycznie to samo codziennie już od czterech lat. Czasami zmieniam sałaty, warzywa, owoce, makaron na kasze/ryż czy rodzaj chleba, ale generalnie wszystko jest dość stabilne.
Dzięki temu, że mam tylko trzy posiłki, nie spędzam za dużo czasu w kuchni, a mogę zająć się ważniejszymi sprawami. I pamiętaj, zgodnie z zasadą 80/20, codziennie pozwalam sobie na jakieś drobne przyjemności – więc czasem zjem batonika albo wypiję sok, w zależności od humoru.
To tyle – prosto, szybko, ale wystarczająco, by utrzymać energię przez cały dzień!
